Symeon's Plainsong

Zapytaj mnie o drogę

Kilkanaście lat temu mój ówczesny współpracownik wieszczył koniec ery przypadkowych kontaktów międzyludzkich na ulicy. Wtedy nie wierzyłem. Dziś to normalność. Dostępność i niezawodność nawigacji sprawiły, że poruszając się po mieście pieszo, chętniej sięgamy po telefon niż pytamy jakiegoś przechodnia o drogę czy też o najbliższy przystanek (sklep, aptekę, bankomat itp.).

Od pytań o drogę tak odwykliśmy, że odwracamy wzrok lub przyspieszamy kroku, gdy ktoś nieznajomy się do nas zbliża z zamiarem nawiązania kontaktu. Bo przypuszczamy, że to na pewno jakiś natręt albo żebrak. Nie chcemy angażować się w rozmowę, poświęcać swojej uwagi i tracić czasu. Zwłaszcza, gdy jesteśmy odcięci od zewnętrznego świata, mając słuchawki na uszach. Jesteśmy wówczas zamknięci we własnym kokonie, bez gotowości na interakcję z innymi. Nie będziemy przecież przerywać słuchania wartościowego i rozwojowego podkastu o relacjach międzyludzkich, żeby zniżyć się do rozmowy z przypadkowym przechodniem. I w ten sposób przestrzeń publiczna straciła swój publiczny charakter, bo żyją w niej zatomizowane jednostki niezdolne do wyjścia choćby na chwilę ze swojego prywatnego świata. Tak jakby krótkotrwały kontakt z inną osobą mógł nam coś zabrać.

Niedawno ktoś niespodziewanie1 zapytał mnie o drogę. Nie była to osoba starsza ani nieporadna. Mogła więc z łatwością skorzystać z nawigacji, ale zwróciła się do mnie. Można powiedzieć, że zaufała mi. Pomogłem jej. Nic mnie to nie kosztowało, ale to zdarzenie mnie uskrzydliło; zrobiło mi dzień. Cieszyłem się, że mogłem jej pomóc. Że udzieliłem kompetentnej odpowiedzi. Ale przede wszystkim poczułem, że wszyscy jesteśmy częścią jednej wspólnoty. Osoba, z którą nie łączą nas żadne więzi (rodzinne, koleżeńskie, zawodowe ani biznesowe), jest częścią naszego świata. Nie jest intruzem. Taka świadomość jest krzepiąca, zwłaszcza w dzisiejszym świecie, pełnym podziałów i coraz silniej spolaryzowanym.

  1. Ważną cechą zjawiska, o którym piszę, jest właśnie niespodziewaność; pytania o drogę nie możemy przewidzieć ani się do niego przygotować. Nie pasuje ono do świata, w którym wszystko jest zorganizowane, zaplanowane, zapisane w kalendarzu, a nasz wizerunek wystawiony na widok publiczny - starannie przygotowany i wyretuszowany.